Skoki narciarskie

Hiszpania w skokach narciarskich

🎿 Hiszpańskie skoki narciarskie? W 1984 roku w Sarajewie zawstydzili Polaków!

Gdy myślimy o hiszpańskim sporcie, przed oczami stają nam rozpalone słońcem stadiony piłkarskie, korty tenisowe czy tory Formuły 1. Mało kto jednak wie, że w historii sportów zimowych Półwysep Iberyjski miał swój krótki, ale niezwykle barwny epizod na skoczniach narciarskich.

Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sarajewie w 1984 roku doszło do paradoksu, który z dzisiejszej perspektywy wydaje się nierealny: Hiszpania wystawiła do konkursów więcej skoczków niż Polska!

🇪🇸 Śmiałkowie z Katalonii: Kim była hiszpańska trójka?

W Sarajewie barw Hiszpanii broniło trzech zawodników: Ángel Janiquet, José Rivera oraz Bernat Solà. Skąd w ogóle wzięli się skoczkowie w kraju kojarzonym z sjestą i fiestą? Wszystko za sprawą regionu Katalonii i Pirenejów.

Najbardziej utalentowany z tej trójki, Bernat Solà, stał się prawdziwą legendą tamtejszego sportu. W Sarajewie dopiero zbierał doświadczenie, ale cztery lata później, na igrzyskach w Calgary (1988), zajął całkiem przyzwoite 42. miejsce na normalnej skoczni. Solà regularnie startował też w zawodach Pucharu Świata oraz w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni!

🏔️ Gdzie oni trenowali?

Hiszpanie nie musieli wcale jeździć w Alpy, by uczyć się latać. W katalońskim kurorcie narciarskim La Molina przez dekady funkcjonował ośrodek skoków narciarskich. Znajdowała się tam m.in. skocznia Trampolín Albert Bofill o punkcie konstrukcyjnym K-75, na której regularnie organizowano mistrzostwa Hiszpanii oraz zawody międzynarodowe.

🇵🇱 Dlaczego Polska wystawiła tylko dwóch zawodników?

Współczesny kibic może przecierać oczy ze zdumienia – dziś Polacy jadą na igrzyska jako jedna z największych potęg, walcząc o worki medali. Dlaczego więc w 1984 roku w Sarajewie mieliśmy na liście startowej tylko Piotra Fijasa i Janusza Malika?

Polska lat 80. znajdowała się w głębokim kryzysie gospodarczym i politycznym (świeżo po okresie stanu wojennego). Przełożyło się to katastrofalnie na finansowanie sportu. Brakowało pieniędzy na sprzęt, zagraniczne zgrupowania i utrzymanie krajowych skoczni, które zaczęły niszczeć. PKOl podjął wtedy drastyczną decyzję o wysłaniu do Sarajewa niezwykle skromnej, zaledwie dwuosobowej delegacji skoczków.

🦅 Piotr Fijas – samotny jastrząb polskiej kadry

Mimo że Polaków było niewielu, jakość sportowa jednego z nich była gigantyczna. Piotr Fijas był wówczas jednym z najlepszych lotników narciarskich na świecie.

W Sarajewie Fijas otarł się o podium – na normalnej skoczni zajął znakomite 7. miejsce. Trzy lata później, w 1987 roku na mamucie w Planicy, Fijas ustanowił niesamowity rekord świata w długości lotu (194 metry), który przetrwał aż 7 lat i do dziś pozostaje najdłuższym ustany skokiem w historii oddanym w stylu klasycznym (z rękami prowadzonymi z przodu, przed erą stylu V).

Z kolei drugi z naszych reprezentantów, młodziutki Janusz Malik, zajął w Sarajewie 30. miejsce. Zapowiadał się na wielki talent, jednak jego obiecującą karierę przerwał niedługo później tragiczny wypadek motocyklowy.

🔄 Wielkie odwrócenie ról

Historia hiszpańskich skoków zakończyła się na początku lat 90. Skocznie w La Molina popadły w ruinę, a federacja przestała finansować tę „egzotyczną” dyscyplinę.

W tym samym czasie w Polsce, pod koniec lat 90., narodziła się „Małyszomania”, która na zawsze zmieniła układ sił w zimowym świecie. Dziś to Hiszpanie z podziwem oglądają wyczyny naszych reprezentantów, ale pamięć o trzech odważnych skoczkach z Półwyspu Iberyjskiego, którzy w 1984 roku liczebnie pokonali Polskę, na zawsze pozostanie jedną z najpiękniejszych anomalii w historii skoków!